Tancerka w podróży. Kair – Michael Jackson, Ramadan i Piramidy. Moje przygody w Egipcie.

Kiedy byłam w Egipcie, organizatorzy festiwalu Ahlan Wa Sahlan, dbali o to, abyśmy spędzili w Kairze niezapomniane chwile. Dzięki temu udało mi się pędzić pod wiatr na quadach po pustyni o 2 w nocy, szaleć przy ognisku przy piramidach, płynąć jachtem po Nilu i siedzieć na wielbłądzie. Ciekawi jak można się bawić w Kairze?

Egipt jest zdecydowanie rajem dla turystów. To kraj, w którym na urlopie człowiek nie będzie się nudzić! Zwróćcie uwagę, że 2 tygodnie spędziłam tylko w 1 mieście. W mieście z brakiem dostępu do morza (w Egipcie nie radzę korzystać z innych form wodnych niż morze i baseny, pamiętajcie, że Nil absolutnie nie nadaje się do kąpieli), a chyba tylko 2 noce spędziłam grzecznie w hotelu i w łóżeczku. Cały czas coś się działo!

Nie martwcie się – jeśli wolicie spać wieczorami na festiwalu Ahlan Wa Sahlan – wszystkie wycieczki są oczywiście wyłącznie dla chętnych i nie trzeba nigdzie wychodzić z grupą…  jednak bardzo Wam to polecam! Wyśpicie się po powrocie – a wspomnienia zostaną z Wami na zawsze. 

Piramidy nocą czyli quadowe szaleństwa na pustyni 

Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam robić nowe rzeczy. Już jako dziecko pchałam się wszędzie tam, gdzie reszta dzieci nigdy by nie poszła. Odłączałam się od grupy na wycieczkach szkolnych i chodziłam swoimi drogami. Nie wiem jakim cudem wychowawcy kolonijni i szkolni nie zauważyli i nie złapali mnie nigdy na gorącym uczynku. (Mamuś, przepraszam, że dowiadujesz się po tylu latach…) Quady w nocy na pustyni? Totalnie dla mnie! (Mówiłam Wam już, że swojego męża poznałam w opuszczonej fabryce?)

Z tego, co udało mi się dowiedzieć, to nocne atrakcje blisko piramid są w Kairze bardzo popularne i istnieje wiele miejsc -przewodników i organizatorów, które mogą Was na taką przyjemność zabrać. Koszt to 30 – 50 dolarów. W cenie macie zapewniony (zazwyczaj) posiłek, zimne napoje, beduińską herbatkę, ognisko. Z tym ogniskiem to całe szczęście,  ponieważ w Grudniu w nocy na pustyni było zimno, jak nie wiem co i chyba bym zamarzła. Niektóre firmy w swojej ofercie mają również dostępną jazdę konną  po pustyni i podróż na wielbłądzie.

Jak to wygląda? Egipt – Chill out & Take it easy 

W Polsce przyzwyczajona jestem do tego, że kiedy człowiek wybiera się na coś, co w teorii mogłoby być uznane za mniej bezpieczne – jest w pierwszej kolejności pytany o przeciwwskazania zdrowotne, następnie przechodzi krótkie szkolenie z zasad użytkowania np. pojazdu, czasem też podpisuje jakieś papierki, które mają zwolnić organizatora od ewentualnych odszkodowań.

Jak to wygląda w Egipcie? Przychodzisz i robisz swoje. Nikt nic nie tłumaczy i o nic Cię nie pyta.

Na pustyni najzabawniejsza była taka sytuacja, kiedy wsadzili ludzi na konie, poklepali w kuperki (konie), które pogalopowały w towarzystwie pisków nieogarniających jeźdźców (dla niektórych osób to był pierwszy raz na grzbiecie tego zwierzaka). Ale wiecie co? Ludzie po wszystkim byli zachwyceni, a uśmiechy nie schodziły im z twarzy już do końca wycieczki.

Nie zrozumcie mnie źle. W Egipcie dbają o bezpieczeństwo turystów, po prostu podchodzi się do wszystkiego na luzie. Ale czy to właśnie nie jest fajne?

Z quadami było nieco podobnie…

Wsadzili, nie wytłumaczyli, jedziemy (dla osób jeżdżących samochodem – pojazd spokojnie do opanowania).

Jadę sobie quadem z koleżanką z Korei, kiedy to okazuje się, że nasze światła nie działają (było to dość niezręczne odkrycie na pustyni w nocy – wiecie, że tam jest całkiem ciemno, prawda?) Podbiegł do nas wtedy uśmiechnięty chłopaczek (miał może 13 lat), jak się później okazało mistrz kierownicy i wariat nad wariaty.

-Are you crazy? – spytał nas po minucie jazdy (wskoczył na maskę samochodu i tak kierował). Popatrzyłyśmy na siebie nieśmiało.

-Yes, we are crazy… – odpowiedziałyśmy, obie nie będąc przekonane, czy udzieliłyśmy najlepszej odpowiedzi.

Ok, I am crazy,  three crazy, cool! – i w tym momencie chłopak zaczął skręcać gwałtownie i odłączył się od wycieczki. Przed sobą zobaczyłyśmy góry piasku (wysokie!). Nasz radosny kierowca zaczął się rozpędzać niespodziewanie, a my, mocno już wątpiące w słuszność naszego wyboru, kurczowo ściskałyśmy się nawzajem. I nagle – jak nie podskoczymy, hop w powietrzu i łup na piasek! Raz, drugi, trzeci! Nasz krzyk i pisk słychać było chyba przy piramidach…

-Are you crazy? – spytał chłopak.

-Yes, yes, yes! – odpowiedziałyśmy natychmiast, gotowe na następne szaleństwa, a on rozpędził się jeszcze bardziej.

Piasek wchodził mi chyba wszędzie i nie pomógł mi żaden kaptur ani kokon z szalika na głowie i na nosie. Ale to było jedno z najlepszych i   gigantycznych przeżyć jakie kiedykolwiek miałam okazję doświadczyć!

I to niebo na pustyni i w tle piramidy… W lipcu chcę jeszcze raz! (Mężu szykuj się :D)

Motywem przewodnim wyjazdu była piosenka Ramadana Number One. Na filmiku szalejemy z przyjaciółmi na pustyni do tego hiciora. Swoją drogą, w Egipcie mogłam być taka jaka jestem prywatnie – szalona, spontaniczna i ciągle uśmiechnięta. Nikt nie patrzył dziwnie na moje wygłupy.

 

Usiąść na wielbłądzie i nie krzyknąć

Przedstawiam Wam mojego kumpla, Michaela Jacksona. Michael Jackson jest wielbłądem pracującym na etacie na terenie piramid w Gizie. Miłe z niego stworzenie. Podgryza czasem tylko ludzi niegodziwych, ale tych dobrych z miłą chęcią nosi na swym grzbiecie i nawet nie wierzga.

W cenie naszego biletu do piramid było zdjęcie na wielbłądzie. Oczywiście –  jak to ja, wyrwałam się pierwsza do przodu. Może i dobrze, bo gdybym zobaczyła osoby z mojej grupy, z twarzami wykrzywionymi ze strachu – to może bym nie wsiadła. Moja teoria jest taka, że nie da się, chociaż nie pisnąć, kiedy wsiadasz na wielbłąda – a właściwie, kiedy podnosisz się z nim w górę. Badania powtórzę w lipcu, kiedy na wielbłąda wejdzie mój mąż, który nigdy nie piszczy. Zobaczymy… 😀 Ale wracając do tematu – jazda na wielbłądzie jest dość nietypowa… I sama nie wiem, czy przyjemna. Mam wrażenie, że Michael Jackson wyczuwał charaktery ludzi i pozwalał sobie na więcej swobody, gdy ktoś się go bał. Karim (jeden z naszych opiekunów na Ahlanie) opowiadał nam, że wielbłąd musi myśleć, że jesteśmy od niego więksi. Jak tylko poczuje, że ma władzę, to może być różnie. Wydawało mi się, że na wielbłądzie jest bardzo wysoko i łatwo spaść – ale czy  to prawda? Może kierował mną strach, haha. Wiecie, że wielbłąd może się przemieszczać szybciej niż koń? Ja nie wiedziałam 🙂 Te zwierzaki chodzą sobie tak ze swoimi właścicielami po kompleksie piramid, śpią tam i odpoczywają.

Ten wielbłąd żyje. On tylko śpi.

Podobno wielbłądy w Egipcie są bardzo, bardzo drogie. Jeśli spodziewacie się, że po wyjściu z lotniska Waszym oczom ukażą się karawany z ludźmi na wielbłądach, to możecie być rozczarowani. W mieście za to można co chwilę natknąć się na osły i konie. Nawet widziałam parę „śmieciaropowozów” , które były ciągniete przez osiołki.

Jestem ogromnie ciekawa, jakie są Wasze przemyślenia na temat Egiptu 🙂 Zachęcam do komentowania :*

Karola (Hadija)

Dodaj komentarz