Taniec orientalny? Prawda czy fałsz? Odpowiadam!

Bywa, że kiedy ktoś dowiaduje się, jaki jest charakter mojej pracy zawodowej (a sam nie jest związany z tym tematem) przeciera oczy ze zdziwienia (przede wszystkim pewnie zastanawiając się, jak mogę się z tej pracy utrzymać :D).

Taniec orientalny wśród osób niewtajemniczonych i przebywających w moim towarzystwie może wzbudzać duże zainteresowanie. Zainspirowana niedawną rozmową z nieznajomym – na weselu naszych przyjaciół, przychodzę do Was z wpisem, w którym umieszczę najczęściej zadawane mi pytania i powtarzane mity o tańcu orientalnym (mam nadzieję, że rozwieję wątpliwości na temat mojej pracy i charakteru tańca, któremu postanowiłam się w całości poświęcić). Miłej lektury!

Czy bellydance pochodzi z Indii? To takie skakanie w kolorowych strojach do śmiesznej muzyki?

Nie i nie. Taniec orientalny (w wielu miejscach możecie się spotkać z nazwą taniec brzucha) mylnie kojarzony jest z tańcem bollywood (którego też nie nazwałabym wesołym skakaniem do śmiesznej muzyki – bo jest bardzo trudny!). Taniec, który wykonuje, pochodzi z Egiptu – generalnie jego kolebką jest Afryka!

 

Czy taniec orientalny jest wyłącznie przeznaczony dla kobiet?

Nie, nie jest. UWAGA! Taniec orientalny wykonywany jest przez mężczyzn  w swojej klasycznej, jak i folklorystycznej odmianie. Mahmoud Reda, Khaled Mahmoud, Tito Seif, Tommy King, Wael Mansour, Mohamed Kazafy… (i wielu innych) – to nazwiska, które w naszym środowisku zna każdy. Mężczyźni są zresztą wspaniałymi nauczycielami i uwielbiam jeździć do nich na warsztaty.

Taniec orientalny jest mega prosty, wystarczy pare lekcji i można tańczyć solowo na scenie!

Nie. Kiedyś słyszałam o tym, że kiedy jesteśmy dobrymi tancerzami, osoby, które nas oglądają, mają  wrażenie, że to, co pokazujemy, jest bardzo proste i sami mogliby tak zatańczyć. Teraz, zaraz i w tym momencie. E… niekoniecznie 😛

Nie chce Was straszyć, ale taniec orientalny jest wymagający. Oczywiście hobbistycznie dacie sobie radę i będzie to dla Was ogromna przyjemność – ale, żeby zostać profesjonalistą, nie wystarczą 4 miesiące nauki. To żmudna praca nad izolacjami, siłą i rozluźnianiem mięśni, nad rozciągnięciem ciała. Profesjonalne tancerki występujące np. na Kairskiej scenie są niesamowicie wytrenowane, a do tego mają feeling – którego też (szczególnie nam, wychowanym w innej kulturze) jest się bardzo ciężko nauczyć.

Taniec brzucha jest seksowny i erotyczny!

Nie takie jest założenie tego tańca. Taniec orientalny nigdy, nigdy, nigdy, nie powinien być wulgarny. Nie chodzi w nim o pokazywanie seksownych ruchów i machanie swoimi atutami. Taniec orientalny jest sztuką, która sięga (moim zdaniem) naszej prawdziwej natury, obnaża nie ciało – ale naszą duszę, powinien być autentyczny i niewykreowany. Wydaje mi się, że to jest właśnie fenomenem tego stylu. Prawdziwi artyści emanują jakąś niezwykłą siłą i prawdziwością, która oczywiście może wzbudzać podziw. Dla mnie przykładem takiej artystki jest Lubna Emam – oglądając ją w maju w Budapeszcie, miałam takie ciary! Emanowała niezwykłym kunsztem, czuciem swojego ciała, kobiecością i autentycznością.

Prawda jest niestety taka, że wiele tancerek źle rozumie nasz taniec. Musimy wybaczyć to nieprofesjonalistką (każdy popełnia błędy, ja mam ich na swoim koncie całą masę!).

Gorzej, jeśli tancerka rozumie, ale i tak myśli głównie o „wypromowaniu się” w mediach społecznościowych i wrzuca właśnie takie  wulgarne filmiki, określa siebie jako „hot arabic dancer”, „sexy bellydancer is insane” i takie tam podobne… Dla mnie jest to strasznie przykre. Oczywiście rozumiem chęć zarabiania pieniędzy, ale konsekwencje takich działań odbijają się  na całym środowisku tanecznym.

Podsumowując: taniec orientalny to sztuka łączenia autentyczności i prawdziwości z zachowaniem techniki i kunsztu i warsztatu tanecznego.

Czy to prawda, że jak zaczne trenować taniec orientalny to przytyję?

Jak będziesz jeść za czterech i ruszać się przez godzinę tygodniowo na zajęciach – niewątpliwie. A tak na serio – nie mam pojęcia, skąd wzięło się takie przekonanie. Jeśli będziesz ćwiczyć regularnie (taniec orientalny czy nie taniec orientalny), a będziesz podchodzić zdrowo (zdrowo = mądrze) do kwestii swojego odżywania – wszystko będzie ok. Nie urosną Ci też gigantyczne mięśnie od trenowania tańca orientalnego. Owszem, masz szanse na wyrzeźbienie pewnych partii, wzmocnienie ich czy też uelastycznienie ciała. Nie panikuj. Taniec orientalny to nie są sterydy (raczej endorfiny) ani nie kilogramy odżywek białkowych 😛

Szczupłe osoby nie powinny trenować bellydance!

E… a dlaczego nie? Najpiękniejsze jest to, że w tym tańcu nie ma barier. Akceptujesz siebie? To super! Oczywiście ile ludzi tyle opinii. Ale… czy warto się tym przejmować, jeśli coś kochasz? Nie wydaje mi się. Jeśli pracujesz z pasją, zawsze znajdziesz publikę, która Cię pokocha. Ci, którzy nie są tak życzliwi – wcale nie muszą Cię oglądać. Nie zmieniaj się na siłę i bądź zdrowy – psychicznie i fizycznie – bo to jest najważniejsze.

Grubsze osoby nie powinny trenować bellydance!

Patrz odpowiedź wyżej.

Ale masz super, Ty w ógole nie musisz pracować – bo to Twoja pasja!

Racja… ale nie wszystko jest takie kolorowe. Nie zrozumcie mnie źle, bo taka praca od wielu lat była moim marzeniem i jestem niesamowicie wdzięczna, że właśnie to marzenie się spełnia. Jednakże, kiedy Twoja pasja to Twoja praca bardzo łatwo jest odbierać wszystko personalnie, a wszystkie drobne niepowodzenia brać do siebie. Przecież jako nauczyciele czy osoby występujące na scenie odsłaniamy się i pokazujemy, pozwalamy się ludziom oceniać na każdym kroku. Wydaje mi się, że w moim przypadku zdanie sobie sprawy (z niby bardzo oczywistej rzeczy), że nie dogodzę wszystkim i przede wszystkim, nie muszę tego od siebie wymagać było kluczowe w odzyskaniu równowagi i nabraniu pewności siebie. Życie z pasji jest wspaniałe, ale czasem trzeba postawić wszystko na jedną kartę. Niestety nie każdy z Waszych bliskich może to akceptować.

Czy macie jakieś nurtujące Was pytania? A może sami słyszeliście coś śmiesznego i nieprawdziwego na temat tańca orientalnego?

Piszcie!

Hadija :*

 

3 Replies to “Taniec orientalny? Prawda czy fałsz? Odpowiadam!”

  1. Z Indii? Ja ostatnio słyszałam od jednej dziewczyny, że taniec orientalny wywodzi się z Hiszpanii i został rozpowszechniony na świecie przez kolonizatorów w czasach „Wielkich Odkryć” =D

    Strasznie też trudno zwalczyć mit, ze szczupłe osoby nie powinny go tańczyć.

    1. Hahaha 😀 Tego jeszcze nie słyszałam! Z tą szczupłością masz niestety racje (chociaż – miałam sporo momentów, kiedy to okazywało się też, o dziwo, moim atutem jeśli chodzę o pracę na pokazach). Ludzi pewnie wyobrażają sobie ten taniec zupełnie inaczej, kojarząc go z ruchami głównie brzucha 😛 a przecież wiemy, że to o wiele więcej!

  2. Świetnie obalone mity. Niestety ciągle chodzą dziwne przekonania wśród ludzi, dotyczące tańca. A przecież tańczyć każdy może 🙂

Dodaj komentarz