Stres na zawodach. Jak grać, żeby wygrać? Część I

Każda dyscyplina sportowa uprawiana na poziomie wyżej niż amatorskim wiąże się z wieloma godzinami spędzonymi na treningach, obmyślaniu strategii na zawody, a wreszcie rywalizacji konkursowej. Taniec nie stanowi tutaj wyjątku. Chociaż pewnie większości z Was turnieje taneczne kojarzą się przede wszystkim z tańcem towarzyskim, to konkursowy pęd belly dance trwa na świecie już od dawna i zbiera swoje żniwo także w Polsce.

Konkursy albo się kocha, albo nienawidzi. Miłość zazwyczaj odczuwana jest na parę tygodni przed planowanym występem, a nienawiść… cóż- wyklejanie kamieni i zmiany w choreografii na dwa dni przed konkursem nie najlepiej służą owej relacji. Faktem jest jednak, że największym i najpaskudniejszym wrogiem każdego, ale to naprawdę każdego pokazu, jest stres. Przez najbliższe tygodnie będę przedstawiać strategie, które mogą być dla Was pomocne przed startem w zawodach (wszystko jedno, w jakiej dyscyplinie sportowej się specjalizujecie) i te, które są zupełnie nieefektywne.

Jako studentka psychologii (w trakcie pisania pracy magisterskiej o STRESIE!) wiem, że sposoby radzenia sobie z tym wrednym potworem mogą ułatwić nam życie lub mocno skomplikować. Co ważne, nie trzeba być sportowcem, żeby nauczyć się prawidłowo reagować na sytuacje trudne. Taka wiedza przyda się każdemu, kto chociaż trochę pragnie ułatwić sobie codzienną egzystencję.

Stres najprościej moglibyśmy zdefiniować jako reakcję organizmu na czynniki wewnętrzne lub zewnętrzne, które wytwarzają wysoki stopień napięcia emocjonalnego. To oznacza, że trudna sytuacja (np. start w zawodach, kolokwium) uniemożliwia nam normalne funkcjonowanie. Sami dobrze wiecie, jak takie napięcie przekłada się na Wasze ciało (drżenie i drgawki, bladość, kołatanie serca, zimne ręce i wiele wiele równie paskudnych objawów). Co możemy zrobić w takiej sytuacji?

Dzisiaj omówię Wam styl radzenia sobie ze stresem skoncentrowany na emocjach.

Taki sposób radzenia sobie w sytuacji stresowej to przede wszystkim chęć pozbycia się negatywnych emocji np. złości, strachu. Wyobraźmy sobie, że zawodnik, który odczuwa lęk przed startem, zajmuje się fantazjowaniem o miłych rzeczach (np. o urlopie, dobrym posiłku, czy własnych urodzinach). Generalnie możemy założyć, że przyniesie to pewnie dość dobry efekt, ponieważ człowiek ów „oderwie się od paraliżującej rzeczywistości” i może nawet na jego twarzy pojawi się uśmiech i chwila relaksu. Może, może… ale według naukowców i badaczy taka strategia powinna być zakazana, jeśli zależy nam na dobrych wynikach naszych działań.  Zawodnik nie rozwiązuje swojego problemu i nie walczy niczym Wiedźmin ze skolopendromorfem srebrnym mieczem tylko drewnianą atrapką z krzakiem dzikiego bzu w kształcie potwora.

Niejednokrotnie takie rozwiązanie prowadzi do jeszcze większej frustracji i może skończyć się waleniem nogą w słupki na drodze i wyrywaniem znaków drogowych. Ja nie polecam.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz